RSS
środa, 18 stycznia 2012
Street Art w Barcelonie
Wspomnienie z sierpniowego pobytu w Barcelonie.

Picasso prekursor Street Art -u?






























16:02, moniasiak
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 10 listopada 2011
Fatou




Na Fatou trafilam ogladajac Later ... with Jools Holland, moj ulubiony program muzyczny, dzieki ktoremu odkrylam juz wiele fajnych zespolow.


Jak zaczelam szukac info o Fatou to wygrzebalam, ze ta piekna malijka, byla kiedys w chorkach u Sangara i to juz wyjasnilo moja natychmiastowa milosc do niej... W dodatku okazalo sie, ze Fatou bedzie grac koncert w Jazz Cafe na Camden Town. Nigdy nie bylismy wczesniej w Jazz Cafe, ale po tym koncercie natychmiast stalismy sie fanami tego miejsca!!! Koncert na 200 osob i Fatou na wyciagniecie reki!!! Coz za wspaniale doswiadczenie i mam wrazenie to jej ostatni taki kameralny koncert, bo slawa dogania Fatou i zaczynaja sie nominacje do roznych nagrod, a jednoczesnie zwiekasza sie zainteresowanie jej osoba.


 
19:19, moniasiak
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 06 listopada 2011
Mr Jack



Mr Jack zwany tez przez mezuslawa Jack-ski lub Jack-ulski, co by bardziej po polsku brzmialo, to nasz osiedlowy kot, ktory ostatnio bardzo czesto do nas zaglada. Podobno Jack nalezal do ludzi mieszkajacych gdzies na poczatku naszej ulicy, ktorzy jakis czas temu sie rozwiedli, sprzadali dom, wyprowadzili, a kota zostawili. Coz za okrucienstwo!!! Jak mozna tak zostawic kota na pastwe losu???

Pewnie dlatego Jack to bardzo sprytny kot, ktory doskonale wie jak sie podlizac i podbic nasze serca (i serca calej ulicy, bo Jack odwiedza wielu naszych sasiadow) i nie raz "na piekne oczy" zostal do domu wpuszczony i poczestowany polska szyneczka, bo Jack byle czego nie jada.

Od zasady nie wpuszczania kota do domu, najpierw zasada zostala zmieniona na: "wpuszczamy go tylko na dol", potem: "moze wejsc na gore, ale bez wskakiwania na sofe", po czym dostal poduszeczke na sofie, teraz juz siedzi tez na oparciu sofy z ktorego obserwuje przez okno sobie swiat i jedyne miejsce nadal zakazane to nasze lozko, choc i tak go juz przylapalam na lezeniu na nim, kiedy nas nie ma w sypialni. 



Jack w ciagu ostatnich kilku tygodni zostal u nas na noc. Jednakze zazwyczaj w srodku nocy zaczynamy zalowac decyzji, by zostal na noc, bo kocur, po przespaniu calego dnia, zaczyna wariowac, drapiac dywan w przedpokoju, a ze u nas nie zamykaja sie drzwi do pokoju, w zwiazku z wieczna juz budowa (o ktorej wiecej niebawem), nie mozemy nawet zamknac sie i nie slyszec jego nocnych wariacji. I tym sposobem juz kilka nocy nie przespalismy i kazdego ranka, po takich akcjach, obiecujemy sobie, ze na noc juz Jacka nie wpuscimy, po czym oczywiscie zawsze, kiedy tylko sie pojawi, na piekne oczy wchodzi!!!!




17:51, moniasiak
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 23 października 2011
Tak bylo
Tak bylo na naszej budowie rok temu



a tak jest...





Wreszcie mamy sciany, juz prawie mamy dach i udalo nam sie zamknac budynek przed zima!!!!
Teraz zacznie sie ta ciekawsza czesc budowy: kuchnia, lazienka, kolory, podlogi, a nie ciagle gruz, syf, betoniarka.
20:23, moniasiak
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 25 sierpnia 2011
Kolejna muzyczna milosc


Don't live to work, work to live...


00:48, moniasiak
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 21 sierpnia 2011
Pocztowki z Paryza cz 2
Obrazy zatrzymane za dnia















cdn...
12:57, moniasiak
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 09 sierpnia 2011
Pocztowki z Paryza
Obrazy zatrzymane noca












21:12, moniasiak
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 07 sierpnia 2011
Sangare po raz drugi
wpis z  konca czerwca



W Sangare zakochalam sie od pierwszego dzwieku zaslyszanego na Zanzi u kochanej Ew i to tylko jej zawdzieczam jedno z moich najwazniejszych muzycznych odkryc. Od pierwszego konceru w Barbicanie moja milosc do Oumou jest bezgraniczna, wielka i nieskonczona i nawet mezuslaw, ktory nie zawsze podziela moje gusta muzyczne (szczegolnie te troche ostrzejsze), uwielbia ja w kazdej postaci. Mozemy jej sluchac non stop i nigdy nam sie nie nudzi, a koncerty tylko poteguja ta milosc. Bo Sangare na zywo jest po prostu nieziemska, a jej glos wywoluje u mnie ciarki na ciele. I widac, ze to prawdziwy talent, nie taki szlifowany w studiu przy uzyciu roznorodnych cudow nowoczesnej techniki. Niewiele jest takich glosow na swiecie, niewielu artystow jest w stanie naladowac czlowieka tak pozytywna energia.

Kiedys wydawalo mi sie, ze najwiekszym muzycznym koncertowym przezyciem byl koncert Dead Can Dance (tez w Barbicanie) - moj prezent urodzinowy. Wtedy to spelnilo sie jedno z najwiekszych moich muzycznych marzen, co nie wydawalo sie wielce prawdopodobne, bo zespol rozstal sie pare lat wczesniej, a pozniej zszedl tylko na ta jedyna trase koncertowa. Przez lata zylam magia tego koncertu i nie myslalam, ze kiedykowiek powiem, ze jakis inny koncert moglby byc lepszy. A jednak, Sangare, podbila moje serce i po raz drugi nie zawiodla, zachwycila tak jak poprzednio, swoim glosem, cieplem, profesjonalizmem, optymizmem i choc nie rozumialam ani slowa z tego co mowila po francusku (Oumou prawie nie mowi po angielsku) to cala atmosfera tego koncertu byla przecudna.

Na obu jej londynskich koncertach zdarzyla sie bardzo dziwna sytuacja, ktora za pierwszym razem wydala mi sie wystepkiem jakiegos szalenca, ale kiedy powtorzyla sie ponownie na tym koncercie, dala mi do myslenia, ze jednak cos musi byc na rzeczy. Otoz na obu koncertach, nagle na scene wparowal jakis mezczyzna (ten sam w obu przypadkach) i zaczal obsypywac dive dwudziesto-funtowymi banknotami. Na pierwszym koncercie prawdopodobnie dal jej w ten sposob jakies £300, a na tym ostatnim jakies £1500 (!!!). Stal na scenie i rzucal na nia po £20 dopoki nie oproznil calkowiecie swojego portfela (mezuslaw sie smial, ze tym razem przygotowal sie lepiej niz poprzednio). Po czym wrocil na scene z nastepna "paczka" pieniedzy (czyzby pozyczyl od kogos?) i rozpoczal swoj ceremonial od nowa dopoki nie "wyrzucil" na Oumou wszystkiego co mial. A ona po prostu dalej spiewala zupelnie nie zwracajac na niego uwagi. 

Pieniadze po piosence zostaly zebrane przez dziewczyny z chorku. Czyzby jakis wielbiciel? Czyzby to jakis malijski zwyczaj? Czyzby sposob na zdobycie serca kobiety?
17:06, moniasiak
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 07 czerwca 2011
Reggae nie musi byc z Jamajki

Moje nowe muzyczne odkrycie dzieki marikowym Towarom kolonialnym w Roxy. Audycje mocno polecam, kapele tez.

 

22:08, moniasiak
Link Dodaj komentarz »
Muzyczny poprawiacz humoru...



Krotko i na temat: uwielbiam...

17:17, moniasiak
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 19