RSS
piątek, 19 marca 2010
Strachowo
17:18, moniasiak
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 16 marca 2010
Czas mija
Czas mija i niby leczy rany, ale jadnak nie leczy i ciagle cos w sercu kluje na sama mysl o tym co sie stalo. I kazdy telefon, kazda rozmowa jest okupiona wielkim bolem, cichym poplakiwaniem w poduszke w nocy, kiedy nikt nie slyszy.

Na co dzien usmiecham sie, zartuje i wszystko jest niby tak jak zawsze, ale kiedy przychodzi chwila zadumy, smutek spada na moja dusze i drazy ogromne tunele, ktore potem wypelniaja sie lzami.

I kiedy nie mysle, wszystko jest ok, ale nie da sie o tym nie myslec... Glupi film potrafi wlasnie ta nute w moim sercu poruszyc i placze i wiem dlaczego. Nie wzruszam sie tym co na ekranie, placze, bo boli i zawsze bedzie bolec! Placze, bo skrzywdzono mnie dotkliwie, bo juz nie bede nigdy ta sama osoba! Bo wydoroslalam w jeden dzien! Bo boje sie zaufac ludziom, bo juz w nic nie wierze! Bo nienawidze klamstwa, oszustwa, tchorzostwa, kretactwa, egoizmu, bo jestem podejdejrzliwa, bo moja "dziewczeca naiwnosc" zniknela wraz z normalnym zyciem, bo boje sie co przyniesie kolejny dzien, bo sie martwie.

I nawet teraz placze...kiedy to pisze. I nie uzalam sie nad soba, nie o to chodzi, chce zapomniec, zyc na nowo, ale nie da sie o tym tak po prostu zapomniec i przejsc nad tym do porzadku dziennego. Zle dni sa rzadsze, ale sa i nigdy nie wiadomo, kiedy sie pojawia.


16:41, moniasiak
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 14 marca 2010
Urodzinowy miesiac
Marzec jest miesiacem najwiekszej ilosci urodzin wsrod znajomych.

I z tegoz powodu pozwole sobie liste urodzinowych jubilatow przedstawic:

8 marca -  swietowala warszawska studencka kolezanka, z ktora nastapi wielkie re-union, bo z wizyta w maju przybywa!! Juz nie moge sie doczekac!!!!!!

12 marca  i 21 marca- urodziny Jacka i Moniki super lodzkich przyjaciol, jeszcze z czasow studenkich, z ktorymi wypilismy hektolitry wina i zjedlismy wiele wspanialych kolacjo-sniadanio-objadow i przegalalismy nie jedna noc...

15 marca - nasza rozdarta Dorota bedzie znowu o rok starsza o czym nie omieszka nam przypomniec przy kazdej okazji!!!

16 marca - moja ukochana zanzi friend bedzie swietowac swoj wielki dzien w Indiach i po raz kolejny nie bedziemy mogly napic sie "winka dziadziusia", co bylo nasza licealno-studencka tradycja, dopoki nie rozjechalysmy sie "po swiecie".

28 marca - sosnowe urodzinki, kolegi znanego od wiekow, a dla meza nawet dluzej, bo chyba od podstawowki

31 marca - ja we wlasnej osobie wkrocze w wiek chrystusowy...
17:29, moniasiak
Link Komentarze (2) »
środa, 10 marca 2010
Na te dni, kiedy "nikt nas nie kocha"
13:01, moniasiak
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 08 marca 2010
Passenger
12:51, moniasiak
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 07 marca 2010
Mezuslaw w kuchni
Mezuslaw jest genijanlny w pieczeniu ciast, wyssal to z mlekiem matki, ale rzadko korzysta ze swojego wrodzonego telentu.

Wczoraj cos go naszlo i zrobil pyszny jablecznik, przy mojej niewielkiej pomocy (obieranie i scieranie jablek). Poniewaz nie moglismy dojsc do porozumienia, ktora wersje jablecznika zrobic, wybralismy dwie,  tak aby kazdy byl zadowlony - pol blachy wedle mezowych upodoban z pianka, a dla mnie z ...wiadomo z czym... z kruszkonkami!!!!!

Ciasto wyszlo przepyszne...mniam mnia, za dobre wlasciwie, bo wlasnie staram sie odchudzac. WRRRRRrrrrrrrrrrrrrrrrrr..............






moja wersja z kruszonka


 
i mezowa z pianka
21:54, moniasiak
Link Dodaj komentarz »
Muzycznie i kobieco
16:05, moniasiak
Link Komentarze (2) »
sobota, 06 marca 2010
Good book
Kolysanka dla wisielca  Hubert Klimko-Dobrzaniecki



Wspaniala ksiazka!!!! Mala, cienka, niepozorna, wygrzebana w charity shopie (!!!). Odkrycie roku. Piekna, poetycka historia . I chce wiecej. Kolejne ksiazki tego pana juz na liscie zakupow przy nastepnej wizycie w PL. Nie zdradze ani slowa, poza tym, ze bardzo, bardzo polecam!! Lektura obowiazkowa.

Na zachete...
"Tam, gdzie kończy się namacalny świat, ten widoczny ze statku i samochodu, świat, który jest częścią historii opowiedzianej, ale jeszcze nie do końca zapisanej, siedzę ja. Jest sierpień. Sierpień jak każdy inny. Niby podobny do poprzedniego, bo ocean pachnie tak samo. Przypływ, odpływ, fale, mewy, wiatr, rdzawe kontenerowce na horyzoncie, plaża z czarnym wulkanicznym piaskiem, wyspa, tablica informująca, w jakich godzinach kamienny kopczyk i skrawek trawy stają się większą całością. Niby wszystko jak dawniej, niby niczego nie brakuje. Natura podąża odwiecznym rytmem. Wschód i zachód. Dzień i noc. Oddycham, żyję, jestem, kocham, widzę. Ale w tym obrazie sierpnia brakuje postaci w niebieskich majtkach. Człowieka z podwiniętą i związaną nad pępkiem w niedbały węzeł kraciastą koszulą. Brakuje mężczyzny niosącego na barkach trzy dłonie przyspawane do długich gwintowanych prętów. Sunął do brzegu przez szarą wodę. Ocean rósł, pęczniał i wypełniał menisk pomiędzy końcem półwyspu a brzegami okresowej wyspy. Teraz dopiero widzę z całą jasnością, że wszystko to pozory, bo za każdym razem brakuje jakiegoś elementu. Układanka powoli staje się niekompletna. Niepowtarzalność. Zdania, słowa, obrazy, nuty zapisane na pięciolinii, sposób palenia papierosa, wyszczerbiony kufel. Niepowtarzalność żyje, zamienia się we wspomnienia, jest przekazywana z pokolenia na pokolenie, zniekształcana, wyolbrzymiana albo pomniejszana. Ustne przekazy, mój osobisty dylemat z Biblią... Postanowiłem nie czekać dwieście lat. Może z Bogiem sprawa rzeczywiście musiała się odleżeć. Ja mam nieodpartą potrzebę zapisania historii pewnej przyjaźni, małego urywka z życia. Szymon odszedł. Nie ma go teraz w mieście. Nie można go spotkać na ulicy. Tego brakuje mi najbardziej...
"
13:43, moniasiak
Link Dodaj komentarz »
środa, 03 marca 2010
Po koncertowe wrazenia -baaardzoooo spoznione
African Soul Rebels- to nazwa trasy koncertowej Sangare z towarzyszacymi zespolami.


Przed "malijska diva" wystapil jako pierwszy bardzo energetyczny i pozytywny zespol Orchestre Poly Rythmo de Cotonou



Panowie oczywiscie juz w podeszlym wieku, ale bardzo zywi i taneczni...

A potem totalna zmiana - Kalahari Surfers. Co za rozczarowanie!!! Muzyka byla tak smetna, ze pan w pierwszym rzedzie, tuz przed 2 osobowym zespolem, zasnal!!!! Publicznosc probowala sie czyms zajac, by dotrwac do konca ich wystepu -ktos czytal program, ktos ziewal, inni spogladali co chwila na zegarek. Ten wystep nie bardzo pasowala do calej energii wieczoru, na szczescie Oumou Sangare zrekapensowala "ta totalna nude " swoim wspanialym wystepem!!! Jej glos na zywo jest jeszcze bardziej niesamowity. Sluchalismy w zachwycie z otwartymi buziami, bedac tak bliziutko niej,  w 3 rzedzie.  Ostatnie kilka piosenek cala sala stala i tanczyla, a na bis Oumou wystapila pozostalymi zespolami, az nie chcialo nam sie wracac do domu. Codowny niezapomniany wieczor.


15:55, moniasiak
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 02 marca 2010
Wiosna zawitala do naszego ogrodka















23:34, moniasiak
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 12